Blogostrefa

Spotkanie z Nasim Łuczaj

Nasim Łuczaj to dwujęzyczna poetka pochodząca z Podkarpacia, obecnie mieszka w Anglii. W 2025 r. była rezydentką kolegium tłumaczy i laureatką rezydencji poetyckiej w mieszkaniu Wisławy Szymborskiej. Poetka i tłumaczka aktywna w brytyjskim środowisku literackim. Autorka „Hind Mouth” (Earthbound Press), laureatka Queen Mary Wasafiri New Writing Prize oraz programu Poetry London Apprenticeship, finalistka m.in. The National Poetry Competition. Spotkanie z tą niezwykłą, młoda kobietą i jej poezją otworzyło mi szerzej oczy.

Termin: 2026-09-04
Miejsce: Rzeszów

Kino za Rogiem Cafe w Rzeszowie mieści się niedaleko dworca PKP. To niewielki budynek, ale z ogromnym sercem /o ile tak można napisać/ do różnych wydarzeń kulturalnych. Malutkie kino prowadzone z pasją, posiada minimalistyczną kawiarnię, taką na pięć minut tuż przed seansem i salę, która pomieścić może niezwykłe talenty, takie jak Nasim Łuczaj. Dystans Literacki, który zapoczątkował Rafał Gawron, poeta pochodzący z Rzeszowa jest okazją do spotkań z nietuzinkowymi twórcami. Spotkanie prowadziła Krystyna Lenkowska, z którą miałam ogromną przyjemność nagrać podcast /odsyłam do "O literaturze. Podkarpackie pisarki"/.
O Nasim usłyszałam pierwszy raz i nie kryłam swojej ciekawości kim jest ta kobieta, która dzieli swój czas pomiędzy Londynem, Glasgow i Podkarpaciem. Zadebiutowała książką poetycką pt. "Tang", w której przeplata się kilka światów – m. in. Chiny podczas panowania dynastii Tang, młodopolski Kraków, środowisko naturalne i wiejskie, a także świat Georgii O’Keeffe opowiedziany przez jej obrazowe i intymne listy do męża, na których opiera się otwierający książkę cykl wierszy.
Nie jestem krytykiem i nie potrafię oceniać poezji, mogę jedynie napisać o własnych odczuciach, a ich było naprawdę sporo. Przyznaję, że poezja Nasim nie jest łatwa w odbiorze i jakże różna od tych, których doświadczam na różnych spotkaniach. Każde słowo było mocno wyważone, niemal z aptekarską dokładnością i zmuszało do zatrzymania się, do głębszej analizy. Początkowo nie mogłam tego zrozumieć. Kiedy Nasim czytała, miałam wrażenie, że jestem trafiana serią słów niczym pociskami z karabinu. To była eksplozja emocji, nad którymi należy się pochylić, przeanalizować, przyswoić, ale to powoduje, że nie można przejść nad wierszem do porządku dziennego. Poezja, która wymaga skupienia, i która ciężko osiada w myślach. Poezja, która wierci dziurę w brzuchu.
Kiedy autorka przyznała się, że cierpi na pewną przypadłość, która nazywa się afantazją, zrozumiałam, że nie jestem w stanie "w biegu" poczuć tego co pisze. Nie jest to jednak wadą w pisaniu poezji, a może wręcz zaletą, która zmusza do innego spojrzenia na prawdy zawarte w słowach.
Na uwagę zasługują też jej słowa o znaczeniu tego skąd pochodzi. Bliskość natury, spokój polskiej wsi, z czego czerpie do dnia dzisiejszego i co ma odbicie w jej twórczości.
Przyznaję szczerze, że czekam z pewnym zaciekawieniem na polską wersję jej tomików czy też pierwszy polskojęzyczny tomik wierszy. Mogę wręcz przyznać, że miałam szczęście słysząc jej poezję czytaną przez samą autorkę i to w języku polskim. Mam nadzieję, że będzie mi dane jeszcze z nią porozmawiać i posłuchać w jak piękny sposób przeplata się w jej twórczości rzeczywistość i emocje, których autorka doświadcza.