„Czerwony węgiel”, wyd. Książnica
„Czerwony węgiel” to Twoja debiutancka powieść i zarazem pierwszy tom zapowiadanej serii KAMIENICA. Przedstawiłaś w niej powojenne oblicze Górnego Śląska oraz jego mieszkańców, którzy muszą mierzyć się z wieloma tragediami, nową rzeczywistością i trudnymi wyborami. Co skłoniło Cię do sięgnięcia po takie tematy?
Jestem Ślązaczką i od zawsze fascynowała mnie historia mojej rodziny oraz miejsca, z którego pochodzę. Górny Śląsk to region o niezwykle skomplikowanej, pełnej kontrastów i dramatycznych zwrotów przeszłości. Dorastając, często słuchałam opowieści o tym, jak trudne były tu realia, zwłaszcza u schyłku wojny i tuż po niej. Postanowiłam połączyć pasję do pisania z miłością do mojej małej ojczyzny i historii. Zainspirowałam się wieloma prawdziwymi losami, złożyłam je w jedną całość, dopisałam własne pomysły i tak powstał pierwszy szkic KAMIENICY. Chciałam oddać głos zwykłym ludziom, którzy musieli podejmować niemożliwe decyzje tylko po to, by przetrwać.
Górny Śląsk stanowi główne tło fabularne Twojej powieści, jednak los rozrzuca bohaterów w różne strony świata. Skąd czerpałaś inspirację do stworzenia tej historii?
Inspiracją były przede wszystkim historie zasłyszane w moim rodzinnym domu i od starszych mieszkańców Śląska. Jako nastolatka chłonęłam opowieści o rodzinach, które z dnia na dzień zostały brutalnie rozdzielone przez wojnę i żelazną kurtynę. Słyszałam o ludziach, którzy uciekali na Zachód, by chronić bliskich przed nadciągającym frontem, podczas gdy reszta zostawała na miejscu, próbując odnaleźć się i przetrwać w zupełnie nowej rzeczywistości. Jednak losy rodziny Krause to literacka fikcja, w której połączyłam wiele prawdziwych ludzkich dramatów w jedną całość. Dramatyczna ucieczka Grety do Hamburga czy codzienna walka o przetrwanie w powojennej Rudzie Śląskiej nie są kalką losów jednej konkretnej rodziny. Zależało mi na stworzeniu uniwersalnego obrazu tamtych czasów, potraktowałam zasłyszane motywy i sekrety jedynie jako fundament, na którym zbudowałam własną, autorską historię.
Twoje bohaterki – siostry Krause – dokonują dramatycznych wyborów, by przetrwać w komunistycznej rzeczywistości. Pochodzą z jednego domu, ale są skrajnie różne. Jak opisałabyś ich charaktery i relację, która je łączy?
Siostry Krause to dla mnie uosobienie różnych strategii przetrwania w systemie, który na każdym kroku próbował łamać ludzkie charaktery. Choć wyrosły w tej samej śląskiej kamienicy, każda z nich nosi w sobie zupełnie inny rodzaj siły i buntu.
- Anna z dnia na dzień staje się opoką rodziny po tragicznej śmierci ojca. Zmuszona do przedwczesnej dorosłości, podejmuje wycieńczającą pracę fizyczną na kopalnianej sortowni, by utrzymać matkę i siostry. Jej droga to historia ogromnego poświęcenia i brania na swoje barki ciężaru, który przygniótłby niejednego mężczyznę.
- Maria jest skrajnym przeciwieństwem Anny. Pragnie wyrwać się z powojennej biedy, łaknie kolorów, ładnych ubrań i wielkiego świata. Głód lepszego życia pcha ją w objęcia nowej, komunistycznej elity, ale Maria bardzo szybko będzie musiała się przekonać, jak wysoką cenę płaci się za wstęp na salony nowej władzy.
- Hela to z kolei cicha idealistka, która uosabia moralną bezkompromisowość. Trudne doświadczenia sprawiają, że ucieka w świat książek i nauki, marząc o medycynie. Jest bystra i zdeterminowana, by ratować ludzkie życie w rzeczywistości, która często ma to życie za nic.
- Greta, najstarsza z sióstr, niesie na swoich barkach brzemię emigracji. Jej dramatyczna ucieczka na Zachód u schyłku wojny sprawia, że zostaje odcięta od bliskich żelazną kurtyną. Jej losy to obraz wiecznej tęsknoty, walki o przetrwanie w zrujnowanym Hamburgu i poczucia winy za opuszczenie domu.
- Nad nimi wszystkimi unosi się jeszcze cień najmłodszej, pięcioletniej Lusi, która gubi się w tłumie podczas chaotycznej ucieczki w styczniu 1945 roku. Jej zniknięcie to otwarta rana, która naznaczy relacje pozostałych sióstr na długie dekady.
Choć tak drastycznie się od siebie różnią, a ich życiowe wybory często rodzą konflikty, łączy je niewidzialna więź, która nie pozwala im ostatecznie zatonąć w mroku PRL-u.
Proces pisania często wymaga poświęcenia, zaangażowania i dużej wytrwałości. Czego dowiedziałaś się o sobie jako debiutująca pisarka podczas pracy nad „Czerwonym węglem”?
To była dla mnie niesamowita lekcja! Przede wszystkim dowiedziałam się, w czym tak naprawdę czuję się najlepiej, ale też jak bardzo ten proces potrafi mnie pochłonąć – do tego stopnia, że czasami zapominałam o całym świecie. Zaskoczyło mnie to, jak wygląda rynek wydawniczy od środka. Jako czytelniczka widziałam tylko gotowy produkt na półce, a teraz mogłam zajrzeć za kulisy i zobaczyć, ile pracy i różnych etapów trzeba przejść już po znalezieniu wydawcy. Ale chyba najważniejszą i najpiękniejszą lekcją było to, że proces pisania po raz kolejny uświadomił mi, jak wielkie mam szczęście do ludzi. Okazało się, że mam wokół siebie cudowne osoby, które we mnie wierzą, kibicują mi i wspierają na każdym kroku tej nowej drogi. Bez nich ten debiut byłby znacznie trudniejszy.
Czy możesz zdradzić, nad czym obecnie pracujesz i jakie są Twoje plany wydawnicze?
Mogę zdradzić, że praca nad sagą KAMIENICA nabrała tempa. Z wielką radością potwierdzam, że drugi tom jest już w redakcji w wydawnictwie i powoli przybiera ostateczny kształt. Ja natomiast nie zwalniam i obecnie jestem całkowicie pochłonięta pisaniem trzeciej części. Losy rodziny Krause to długa i emocjonująca podróż, więc czytelnicy mogą być pewni, że jeszcze trochę z moimi bohaterami zostaną.
Premiera książki to doskonały powód do świętowania. Gdzie w najbliższym czasie czytelnicy będą mogli Cię spotkać, porozmawiać z Tobą o książkach i zdobyć upragniony autograf?
Przede wszystkim z ogromną radością zapraszam na oficjalną premierę książki, która odbędzie się 23 września w Stacji Biblioteka w mojej rodzinnej Rudzie Śląskiej. To dla mnie bardzo ważne miejsce, dlatego cieszę się, że właśnie tam będziemy wspólnie świętować. Będzie mnie można również spotkać na Festiwalu BBook w Bielsku-Białej (16–18 września) – tu szczególnie gorąco zapraszam w niedzielę na godzinę 12:30, ponieważ będę miała ogromną przyjemność wziąć udział w panelu dyskusyjnym w fantastycznym towarzystwie Sabiny Waszut i Magdaleny Wali. Z kolei późniejszą jesienią na pewno pojawię się na listopadowych Targach Książki w Katowicach. Pełny i zawsze aktualny harmonogram moich spotkań z czytelnikami publikuję na stronie justynatoros.pl. Zachęcam do jej śledzenia, by każdy mógł wybrać dogodne dla siebie miejsce i datę. Będzie mi niezwykle miło spotkać się z Wami na żywo!
Dziękuję za rozmowę
Paweł J. Sochacki

Czytelnicy
Oceny i dyskusja
Oceny, komentarze i odpowiedzi mogą dodawać zalogowani Czytelnicy, Recenzenci, Autorzy i Animatorzy kultury.
Zaloguj się lub załóż kontoRozmowa czytelników
Nie ma jeszcze ocen ani komentarzy. Możesz rozpocząć rozmowę.
