Katarzyna Kostołowska to ceniona i uwielbiana przez rzesze czytelników pisarka. Z wykształcenia jest prawniczką i polonistką, a prywatnie – właścicielką Loli, buldoga francuskiego. Interesuje się popkulturą, modą i polityką, a namiętnie ogląda seriale kryminalne. Jest współautorką „Kultowego Wrocławia” – przewodnika po wyjątkowym, jej zdaniem, mieście, w którym mieszka od dziecka i które codziennie czymś ją zachwyca.
Jest autorką m.in. bestsellerowej serii książek „CZTERDZIEŚCI” – opowieści o losach czterech przyjaciółek z Wrocławia, która nieustannie zdobywa serca nowych czytelników. Nakładem wydawnictwa „Książnica” ukazały się również pierwsze dwa tomy zupełnie nowej serii „KANCELARIA”, opowiadającej o perypetiach dwóch młodych prawniczek – adwokatki i radczyni prawnej – które otworzyły własną kancelarię na wrocławskim Nadodrzu.
W swoich książkach pisarka ciekawie i wiarygodnie opisuje Wrocław oraz jego zmieniającą się codzienność. Sprawnie żongluje emocjami, bawi, wzrusza i wprowadza czytelników w nostalgiczny nastrój. Przeczytajcie, co o swojej pracy, twórczości i inspiracjach mówi sama autorka.
- Twój pierwszy duży sukces to dziesięć tomów serii „CZTERDZIEŚCI”. Spodziewałaś się, że mimo upływu lat aż tak to się rozrośnie?
Absolutnie nie i nie jest to żadna kokieteria. Mało tego – nie zakładałam, że ta historia w ogóle ujrzy światło dzienne. Pierwszą część serii, czyli „Czterdzieści minus”, pisałam właściwie na własny użytek, chcąc zmierzyć się z formą powieści, jako że wcześniej zajmowałam się pisaniem opowiadań do pism kobiecych. Ta pierwsza książka była więc dla mnie w pewnym sensie laboratorium, o ile nie polem minowym. Poprawiałam ją w nieskończoność i wciąż nie byłam zadowolona z efektów tych poprawek, więc pewnie poprawiałabym do dziś, gdyby nie przypadek. Otóż wysłałam tę wciąż poprawianą powieść mojej koleżance, która starała się o pracę w wydawnictwie książkowym. Miała za zadanie przedstawić przyszłemu pracodawcy konspekt powieści obyczajowej dla kobiet i podparła się właśnie moimi „Czterdziestkami”. Na tyle skutecznie, że wydawnictwo zechciało je wydać. I tak właśnie zaczęło się całe szaleństwo. Dzięki zrządzeniu losu, a potem też dzięki czytelnikom, którzy chcieli ciągu dalszego. I nadal chcą
- Każda tom z cyklu „CZTERDZIEŚCI” to odsłona przygód czterech przyjaciółek z Wrocławia. Pokazujesz, że ich życie to miks radości, kłopotów oraz wzruszeń.
Uniwersum bohaterów tej historii mocno się rozrosło, więc w najnowszej powieści dopuszczam do głosu młodsze pokolenie. Także to, które jeszcze nie może niczego powiedzieć, bo leży w wózku i ssie smoczek :-). Są więc narodziny, a oprócz tego urodziny, codziennie kłopoty – w pracy i w domu, ale też wielka polityka, która – czy się tego chce, czy nie – ma wpływ na nasze życie. Oczywiście jest też przyjaźń – ta trwa nieprzerwanie już od dziesięciu tomów, chociaż czasami trzęsie się w posadach, bo moje bohaterki to dość temperamentne kobiety.
- Prawie wszystkie Twoje książki nawiązują bezpośrednio do Wrocławia. Stałaś się trochę współczesną kronikarką opisując zmiany oraz kluczowe wydarzenia w naszym mieście. Czy mogłabyś przybliżyć sceny z Twoich powieści , które najbardziej zapadły Ci w pamięci?
Wrocław w moich książkach to nie tyle sceny, co miejsca. Szlaki, którymi poruszają się moi bohaterowie. Ulica Włodkowica, św. Antoniego, Pomorska, Grabiszynek, Kozanów, piękne wrocławskie parki i zapomniane przez magistrat podwórka są scenerią spotkań, rozmów, wzruszeń. Opisuję miasto niemal na bieżąco (akcja ostatniej część serii – „Czterdzieści i wciąż pięknie” – rozgrywa się w roku 2022), więc czytelnicy z Wrocławia rozpoznają znajome lokalizacje, zaglądają razem z czterema przyjaciółkami do swoich ulubionych kawiarni, klną razem z nimi na korki na Legnickiej i razem z nimi zanurzają się w kojącą zieloność parku Grabiszyńskiego. Pamiętają ten opustoszały Wrocław z początków pandemii Covid-19, rewitalizację Nadodrza czy zamknięcie kultowej Casablanki. Natomiast czytelnicy spoza Wrocławia koniecznie chcą tu przyjechać, by przekonać się, jak opis ma się do rzeczywistości. Codziennie dostaję tego typu wiadomości. Można więc powiedzieć, że jestem „czułą przewodniczką” po naszym mieście 😊
- Wrocław stanowi główne tło fabularne twoich książek. Staje się też po części bohaterem wielu wydarzeń. Czuć, że jesteś przywiązana do tego miejsca…
Wrocław uwielbiam, chyba nie mogłabym na stałe zamieszkać nigdzie indziej, o czym przekonałam się podczas rocznego pobytu w Londynie. Tęskniłam codziennie. Poza tym wybór miejsca akcji zaoszczędził mi sporo pracy dokumentacyjnej, bo piszę o mieście, które dobrze znam – kiedyś napisałam nawet przewodnik po Wrocławiu, po tych jego szlakach, które sama przemierzam, które bardzo lubię i które od czasu wydania przewodnika bardzo się zmieniły, bo zmiana jest wpisana w rozwój każdego miasta.
- Pierwszy tom zupełnie nowej serii „KANCELARIA” pod tytułem „Wady ukryte” miał swoją premierę w 2025 roku. Opisałaś losy dwóch kobiet – adwokatki Justyny Maliniak i radczyni prawnej Natalii Zych, które mają wiele do ukrycia, na dodatek jedna przed drugą. Pokazałaś świat prawników, szemranych interesów, bolesnych sekretów i zakazanych romansów. Skąd pomysł na taką serię?
Z ochoty na romans. A że prawniczy? Jestem radczynią prawną, więc to moje naturalne środowisko. I ciekawe dla czytelników, co już podpowiedziały redaktorki z wydawnictwa Książnica. Ja sama z siebie pewnie nie porwałabym się akurat na takie tło, bo paradoksalnie najtrudniej jest pisać o czymś, czym zajmuje się na co dzień, więc powinno się wiedzieć o tym wszystko. I nie mam tu na myśli romansów 😊 Chodzi o kulisy zawodu i o ewentualne wpadki merytoryczne, które w moim przypadku można by uznać za kompromitujące.
- „W dobrej wierze” to premierowy drugi tom i kontynuacja życiowych przygód młodych prawniczek, w którym nie można liczyć na spokój. Justyna ponownie mierzy się z bolesnym doświadczeniem procedur medycznych oraz nieudanym in vitro. Natalia poświęca swój czas angażując się w walkę o prawa zwierząt. Obie walczą o siebie, ale też o prawa tych, którzy sami nie potrafią zawalczyć o sprawiedliwość. Czuję, że ta książka poruszy wiele kobiet.
Tak. To bardzo wzruszająca historia. Do tego stopnia, że sama płakałam podczas redakcji. Jest to opowieść o ludziach i o zwierzętach. O tym, co jako ludzie zwierzętom robimy, ale też o tym, co jako ludzie robimy dla nich. Jest to więc opowieść o złu, ale i o dobru. O sprawach, przy prowadzeniu których prawnikowi trudno zachować zimny profesjonalizm. O sprawach, które śnią się po nocach. Mam nadzieję, że ta historia trafi do wielu serc. Właśnie po to powstała, choć pierwotny pomysł był zupełnie inny. Porzuciłam go po nagłośnieniu sprawy schroniska w Sobolewie i wielu innych schronisk, które z nazwą „schronisko” nie mają nic wspólnego. „W dobrej wierze” to mój prywatny krzyk niezgody a jednocześnie głos nadziei na zmianę na lepsze. I podziękowanie dla wszystkich, którzy codziennie, z poświęceniem walczą o prawa zwierząt.
- Proces pisania wymaga często poświęceń, zaangażowania oraz dużej wytrwałości. Czego dowiedziałaś się o sobie, jako pisarka tworząc dziesiątą, jubileuszową część?
Po pierwsze tego, że najtrudniej jest mi zacząć. Chodzę z tą nienapisaną książką w głowie i wymyślam milion powodów, żeby tylko nie otworzyć laptopa. Mam wtedy tak wysprzątane mieszkanie, że – powiem bez żadnej przesady – można jeść z podłogi. Po drugie już wiem, że nie ma sensu słuchać wewnętrznego głosu, który podpowiada mi, że skończyłam się jako pisarka i że już nigdy niczego nie napiszę. Bo ostatecznie zawsze siadam do komputera 😊.
- Czy możesz zdradzić nad czym obecnie pracujesz i jakie masz kolejne plany wydawnicze?
Latem robię sobie przerwę od pisania. Kilka pomysłów jest na etapie krystalizowania się, ale do ostatecznego kształtu jeszcze im daleko, bo skupiam się na łapaniu ostatnich dni wakacji i pracy, owszem – też twórczej, ale w ogrodzie. Chodzi mi po głowie saga rodzinna, mam też ochotę na coś mrocznego. Czy właśnie coś takiego napiszę? Czas pokaże.
Dziękuję za rozmowę
Paweł J. Sochacki

foto. Eliza Różycka
Czytelnicy
Oceny i dyskusja
Oceny, komentarze i odpowiedzi mogą dodawać zalogowani Czytelnicy, Recenzenci, Autorzy i Animatorzy kultury.
Zaloguj się lub załóż kontoRozmowa czytelników
Nie ma jeszcze ocen ani komentarzy. Możesz rozpocząć rozmowę.
