Blogostrefa

Wilczy Tron – fragment

Aleksandra Plaskota

LEKCJA POKORY CZY… GENIALNA TECHNIKA?
Edoardo uważa, że Layla (główna bohaterka książki) powinna trzymać się z daleka od stali, bo blask jego techniki może ją oślepić. Layla uważa, że Edoardo jest „irytująco schematyczny”. Wynik? Trening, który zamiast poważnego fechtunku, przypomina emocjonalną bitwę na słowa!

Oto fragment "Wilczego Tronu":
Edoardo, ocierając pot z czoła, rzucił okiem w jej stronę i uśmiechnął się krzywo, widząc, jak z powagą układa buteleczki w skrzynce.
– Uważaj, Laylo, od tego patrzenia na nas jeszcze nabawisz się zakwasów – zażartował, opierając dłoń na głowicy miecza. – Lepiej odsuń się o krok. Boję się, że oślepi cię blask mojej genialnej techniki.
Layla wyprostowała się powoli, nie zdejmując rąk z bioder. Przez chwilę mierzyła go chłodnym wzrokiem, a potem, ku jego zaskoczeniu, podeszła do stojaka i wyciągnęła z niego najlżejszy miecz treningowy.
– Skoro masz tyle energii, żeby gadać głupoty, to może wykorzystaj ją na coś pożytecznego. – Podeszła bliżej, trzymając broń z lekkim wahaniem, ale i uporem. – Pokaż mi, jak trzymać to żelastwo, żeby nie zrobić krzywdy samej sobie.
Edoardo uniósł brwi, a na jego twarzy wykwitł ten szeroki, nieco łobuzerski uśmiech, który zawsze zwiastował kłopoty. Był wyraźnie rozbawiony jej nagłym zapałem.
– Ty i miecz, Laylo? – zakpił, podchodząc do niej powolnym, pewnym krokiem. – Przecież ty uciekasz na widok pająka, a teraz chcesz mierzyć się ze stalą?
– Pająki są nieprzewidywalne. Ty za to jesteś irytująco schematyczny – odcięła się, przyjmując (dość nieporadną jeszcze) gardę. – No dalej, pokaż mi, jak nie dać się zabić w pierwszej minucie.
Edoardo parsknął śmiechem i lekko, prowokacyjnie uderzył swoją klingą w jej broń, aż Layli zadrżał nadgarstek.
– Zasada numer jeden: nie patrz na miecz, patrz na moje oczy. I przestań zaciskać zęby, bo od tego nie przybędzie ci siły, tylko zmarszczek.
Layla fuknęła pod nosem, ale posłusznie rozluźniła szczękę, choć jej spojrzenie wciąż było wbite w czubek jego buta, a nie w oczy.
– Skup się ­– mruknął, obchodząc ją powolnym krokiem, jak drapieżnik krążący wokół wyjątkowo zawziętej ofiary. – Wyobraź sobie, że mój miecz to… nie wiem, wyjątkowo wredna infekcja. Musisz ją zablokować, zanim dotrze do serca.
– Jeśli będziesz tyle gadał, to serce mi pęknie, ale z nudów – odcięła się, próbując naśladować jego płynny ruch stóp.
Edoardo błyskawicznie skrócił dystans i lekko pchnął rękojeścią w jej ramię, zmuszając ją do cofnięcia się o krok. Layla zachwiała się, machając wolną ręką, by nie wylądować na piasku.
– I już nie żyjesz – skwitował z satysfakcją. – Twoja garda jest dziurawa jak sito, przez które przecedzasz te swoje zioła.
– Bo zamiast mnie uczyć, po prostu mnie popychasz! – obruszyła się, poprawiając chwyt na rękojeści. – To ma być fechtunek czy zapasy w błocie?
– To ma być lekcja pokory, której najwyraźniej ci brakuje – zaśmiał się, znów unosząc broń. – No dalej, spróbuj mnie drasnąć. Obiecuję, że nie powiem nikomu, jeśli przy ataku skaleczysz samą siebie.
Layla zmrużyła oczy. Zamiast czekać na jego ruch, niespodziewanie rzuciła się do przodu, celując prosto w jego pierś. Edoardo zablokował cios od niechcenia, ale w jego spojrzeniu błysnęło uznanie.
– Nieźle. Ale nie zamykaj oczu przy ataku. Ślepy szermierz to… cóż, martwy szermierz. Następnym razem spróbuj po prostu stać w miejscu i ładnie wyglądać, to może przeciwnik sam rzuci broń z litości – dorzucił Edoardo, wykonując błyskawiczny obrót nadgarstkiem, który miał wytrącić jej miecz z dłoni.
Tym razem jednak Layla nie zamknęła oczu. Zamiast siłować się z jego klingą, instynktownie ugięła kolana i pozwoliła, by stal prześlizgnęła się nad jej głową. Zrobiła szybki, niemal taneczny krok w bok – dokładnie tak, jak widziała to dziesiątki razy, obserwując treningi.
– Całkiem niezły unik – odezwał się niski, zachrypnięty głos tuż za ich plecami.

Czytelnicy

Oceny i dyskusja

— 0 ocen

Oceny, komentarze i odpowiedzi mogą dodawać zalogowani Czytelnicy, Recenzenci, Autorzy i Animatorzy kultury.

Zaloguj się lub załóż konto

Rozmowa czytelników

Nie ma jeszcze ocen ani komentarzy. Możesz rozpocząć rozmowę.

Wróć do Blogostrefy →