Od wielu lat podróżując po różnych miejscach fascynują mnie drzwi. Takie zwyczajne, często odrapane za którymi kryje się tajemnica. Zaczęło się od zamówienia zielonych drzwi do domu. Wymarzyłem sobie je, bo chciałem by wejście do mojego domu było inne niż do większości jakie znałem. Miały nie tylko chronić mnie przed złem, ale i zapraszać do wyjątkowego świata, jaki tworzyłem za nimi. Potem przyszła fascynacja obrazem i formą, która zaowocowała kilkoma fotografiami starych kilkusetletnich drzwi z wycieczki po północnych Włoszech. Z czasem to zwyczajne domowe urządzenie oddzielające prywatność od jej braku stało się obiektem moich zainteresowań i przemyśleń.
Bo czym drzwi są dla mnie? Tajemnicą.
Zadając to z pozoru proste pytanie, niczym słynne „koń jaki jest każdy widzi” (zdanie przypisywane Benedyktowi Chmielowskiemu, autorowi pierwszej polskiej encyklopedii powszechnej „Nowe Ateny” z XVIII wieku), ja do drzwi podchodzę symbolicznie. Pierwsza jest forma. Uwielbiam stare drzwi z odciśniętą w nich historią. Ich fakturę, odrapania i detale nadające im charakteru i wyjątkowości. Druga to warstwa filozoficzna. Opowieść o życiu, o zmianie i podziale na tu i tam. Na oddzieleniu prywatności od życia zewnętrznego. Jest też warstwa symboliczna, najgłębsza. Pokazująca przejście do nowego świata, kolejnego etapu życia z kryjącą się za nimi tajemnicą. Często w swoich tekstach i rozmowach używałem drzwi jako symbolu lęku i jego przełamania. Dawałem wtedy przykład, który wyczytałem z jednej z książek, gdzie autor – chyba Dail Carnedy lub Napoleon Hill – podaje drzwi jako element walki z lękiem. Porównuje go do siedzenia naprzeciw zamkniętych drzwi w ciemnym pokoju. Zza nich dobiegają stuki i szurania, które umysł zamienia na lęk przed nieznanym, tworząc w wyobraźni potwory i demony. A wystarczy wstać z krzesła i je otworzyć, by przekonać się, że za nimi nic nie ma, a lęk był tylko w naszej głowie.
No dobra, ale o co dokładnie chodzi z tymi drzwiami? Dla mnie, po wielu latach obserwacji, nauki i walki z moimi prywatnymi demonami, drzwi stały się symbolem zmiany i otwarcia na nowe. Pokonałem lęki i nacisnąłem klamkę. Wszedłem do tajemniczego ogrodu, którym stała się zmiana mojego życia. Drzwi stały się moim symbolem przemiany i otwarcia na nowe. Na pisanie, tworzenie, fotografię i stałe poszukiwanie wiedzy, ale też wyzwania jakim jest życie w obcym kraju. A czy Ty masz swoje zamknięte drzwi? Czy w twojej głowie kotłują się lęki przed nieznanym skrytym za nimi? Czy znajdziesz odwagę, by wstać z krzesła i nacisnąć klamkę? Może warto? Ale nie dowiesz się tego, jeśli nie spróbujesz
Czytelnicy
Oceny i dyskusja
Oceny, komentarze i odpowiedzi mogą dodawać zalogowani Czytelnicy, Recenzenci, Autorzy i Animatorzy kultury.
Zaloguj się lub załóż kontoRozmowa czytelników
-
Małgorzata Matwij Zastanawiam się nad poszczególnymi elementami drzwi. Ościeżnica, próg, klamka i same drzwi. Bez względu, który z tych elementów mamy na myśli, widzimy czy dotykamy, stanowi dla nas niejako całość, za którą kryje się tajemnica. Drzwi oddzielają teraźniejszość od przyszłości albo przeszłości, zależy po której stronie aktualnie się znajdujemy.
Własne demony? Tak, karmimy je nie chwytając za klamkę, ale to też inna rzeczywistość, w którą możemy wejść albo nie. Drzwi są wyborem...
