Lustro. PrzepowiedniaCzytam dużo, ale od dawna nie sięgałempo podobne do tej książki. Apogeum fascynacji powieściami gatunku thillera z elementami legend i mocy nadprzyrodzonych (w umie nie wiem jak ten gatunek sklasyfikować) przeżywałem jakieś dwie dekady temu. Wówczas kupowałem w Empiku wszystko co łączyło świat rzeczywisty z fantastyką. Jak miało na okładce runy, to już trafiało w moje ręce. U źródła zainteresowania tego typu literaturą był chyba letni serialem młodzieżowy z 1997 roku. Nazywał się "Tajemnica Sagali". Także nie miałem obaw co do tego, czy książka mnie zainteresuje.
Bałem się, że jednak zbyt dużo już podobnych książek zaliczyłem. Tym samym miałem obawy, że książka będzie odtwórcza i powielać poznane już schematy. Po męczących wykładach mojej profesor na uniwerku, która z lubością pastwiła się na schematyczność wielu dzieł amerykańskie kinematografii (nie tylko Bonda, ale też tkliwych romansów, filmów katastroficznych i innych), pojawiło się u mnie krytyczne podejście do tego co czytam i poszukiwanie „czegoś świeżego”. To zresztą sprawiło, że od dawna nie sięgnąłem po nic nie tylko z tej kategorii powieści (ale też np. katastroficznej, czy awanturniczo-przygodowej). Taka literatura mnie zmęczyła. Na marginesie, obawiałem się również, że czeka mnie kontakt z polską kalką amerykańskich bohaterów. Może zasugerował mnie to opis na tyle książki?
Dzisiaj, gdy pisząc te słowa, przeczytałem ponownie opis – jakże mało on mówi o książce, mimo, że cała okładka sugeruje tematykę. Także miałem mocno mieszane uczucia i trochę obaw. Jednak po przeczytaniu Lustra poczułem pewne zaskoczenie…
Ile Stana jest we mnie a ile mnie w Stanie?
Zaczynam analizę (może tego określenia będę się trzymać) od końca i trochę środka, bo tam pojawiły się dwa fragmenty, które zmusiły mnie do sporej refleksji. Zacznijmy od pierwszego z tych fragmentów (s:213) Stan i Laura jadą samochodem i Stanowi: "W głowie pojawiła się dawno niewidziana myśl, która prześladowała go w przeszłości, zbudowana na gruzach niskiej samooceny. „Może gniewa się na mnie? Może coś źle zrobiłem?” – pomyślał, jednak po chwili odpędził ją, wyrzucając do śmietnika". Z tymi myślami koresponduje fragment, gdy Stan już jest pewny, że podejmie się roli (s:395) "Znał swoje możliwości i wiedział, że przez lata tłamsił je w sobie. Talenty i wiedzę, które posiadał, skrzętnie ukrywane pod maską „nie zasługuję, „nie dam rady”, „inni są lepsi”. Teraz już wiedział, że on jest lepszy". Dlaczego przytaczam te dwa cytaty? Bo wiele osób szuka w literaturze, czy też w kinie / serialu swojego odbicia. Niektórzy szukają w bohaterze obrazu tego jacy są, inni poszukują takich bohaterów, którymi sami chcieliby być. Ja raczej należę do pośredniego gatunku i gdy odkrywam coś mocno o sobie to robi to na mnie wrażenie, a gdy bohater działa motywująco, to też mam pozytywne odczucie.Zupełnie niespodziewanie w niektórych (a może wielu?) momentach Stan właśnie odkrywał moje własne przemyślenia i troski, czyli wariant pierwszy. Nie jestem zbyt podobny do Stana, ale skłaniał mnie do autorefleksji. Czytając jak Stan nadinterpretuje zachowanie Laury, widziałem swoje własne podobne momenty i tak jak Stan (tylko może dużo, dużo wcześniej [?]), zacząłem ignorować te uciążliwe nadinterpretacje.Podobnie – „inni są lepsi” – potworna myśl siedząca w głowie zbyt grzecznego by w pełni wykorzystać swój dar (?). Pojawia się jednak u wielu ludzi. Zabrzmiało podniośle, może niepotrzebnie. Na podstawie tych dwóch fragmentów chcę po prostu podkreślić, że udało się ci osiągnąć cel – książka zmusza do autorefleksji. Zaryzykuję, że było to przez ciebie zamierzone i chciałeś tymi postaciami zainspirować czytelnika. Uświadomić mu, że wiele osób ma swoje drzwi Carnegiego i You’ll Never Walk Alone.
Europa da się lubić
Dosyć psychoanaliz i patosu, zejdźmy na ziemię. Jeszcze z Chorwacji po 100 stronach pomyślałem, że książk jest przyjemnie europejska. Rzeczywiście jestem zmęczony powieściami amerykańskimi i kraj pochodzenia książki ma dla mnie znaczenie. Lubię poznawać w ten sposób, kulturę i życie w innych krajach. Autor książki żyjąc w pewnych realiach zawsze lepiej odda klimat i obyczajowość kraju niż niejeden dokument.W swoich podróżach literackich nie uciekam jednak zbyt daleko – prawie zawsze pozostaję w szeroko pojętej kulturze europejskiej (szeroko, bo czytałem niedawno dobrą pozycję political fiction meksykańskiego autora). Także w literaturze zwiedziłem już całą Europę i ciągle mi mało tej naszej różnorodności. Laura wnosi duńskość, Stan polskość. Przyjemne zderzeniebliskich (geograficznie) kultur. Autor jest dobrym obserwatorem ludzkich zachowań, dodając więc wielu smaków swojej powieści. Tu pisząc o duńskim śniadaniu, gdzie indziej zwracając uwagę na szczegóły architektury, by ostatecznie wszystko okrasić muzyką. To sprawia, że książka jest przyjemnie europejska. Celowo, czy nie – może być swoistym przewodnikiem turystycznym. Ktowie, może kiedyś ktoś stworzy podobny przewodnik jak poniżej.
Bohater też człowiek
Postacie są naturalne, ludzkie i różnorodne. Nie są do siebie podobne niczym frytki w Mc Donaldzie. Trudno mi też znaleźć podobieństwo do postaci z literatury. Są fragmentaryczne podobieństwa (jak wyżej pisałem), ale nie 1 : 1. Na przeciwnym biegunie jest taka kalka jak Jack Reacher Kee Childa (pierwowzór) i Bezimienny (kalka) Wojtka Chmielarza. Chmielarz jest dobrym przykładem udanego, przyjemnego, ale jednak naśladownictwa i nie myślę tu tylko o Bezimiennym.
Wracając do bohaterów, to: Bohaterowie są zabawni: Mój ulubiony cytat: S:251 Piotr:„A teraz, ponieważ trochę już wypiłem i nabrałem odwagi, której i tak mam w sobie dużo, grzecznie proszę wyjaśnić nam, o co tu, kurwa, właściwie chodzi?"Bohaterowie są ciekawi świata: S:171 Laura się pyta Stana skąd ty to wszystko wie? "Mam taki śmietnik w głowie. Zbieram niepotrzebną wiedzę". (tu pojawia się znowu pytanie, ile Tomek ma ze Stana, bo chyba robię podobnie). Swoją drogą pożyczyłem sobie to określenie i nawet dzisiaj użyłem na spotkaniu w pracy… Bohaterowie bywają zmęczeni: S:22 Stan po przebudzeniu mabardzo dziwne poczucie humoru, gdy zwraca uwagę Doktor Romaszkowskiej, że nie doktor tylko chyba doktorka. Nie jest wtedy tak zabawny, jak później, gdy będzie w formie (np. s:375) "Czy nie możemy tej kolorowej piłki nadmuchać u mnie w domu?"Bohaterowie bywają irytujący: Piotr i jego męczące *** ******. Bohaterowie miewają gorsze dni: Mają problemy, mają chwilezwątpienia i przypływy euforii, a Laura i Stan często tak mają. Bohaterowie są interesujący: Chce się wiedzieć o nich więcej iwięcej. Na szczęście…
…spokojnie, mamy przecież czas
Lubię wolne tempo akcji. Autor nie goni nigdzie i nie trzeba. Ma czas by pozwolić bohaterom napełnić czajnik wodą, wyciągnąć klucze z torebki, ubrać się czy umyć. Jak wysyła ich w 1000 km podróż, to dajesz im czas na podziwianie widoków. Tworzy to bogate tło akcji. Komuś może to przeszkadzać, ale dla mnie nadaje przyjemny rytm książki, pozwala akcji dodać klimatu i stopniować emocje. Decyduje też o relaksacyjnym aspekcie książki. Podoba mi się, że bohaterowie zwiedzają różne miejsca, ale póki co autor uniknął kalki od Dana Browna. Boję się tej katedry w Roskilde… Już tyle było takich motywów, nie idź w tę stronę (cytując klasyka)!
Wróćmy jednak głównego miastapowieści…
WrocławBohaterowie spędzają dużo czasu we Wrocławiu. W końcu to fajne miejsce do życia w III dekadzie XXI w. Ot taki lokalny patriotyzm tu we mnie przemawia. W autorze chyba także. Podobają mi się opisy miejsc, które znam. To zawsze przyjemne. Warto jednak skoczyć nad morze…Pobierowo Dlaczego podkreślam Pobierowo? Może dlatego, że lubię klimat Bałtyku poza sezonem. Znowu: relaks.Dania Blisko a jednak daleko. Danię znam z Gangu Olsena i Rity (serial na Netflixie, chyba jedyny który obejrzałem w ciągu ostatniej dekady). Dania w Lustrze jest zaskakująca, ale i z problemami. Autor jej nie idealizujesz. Co kraj to obyczaj, ale i własneproblemy.
Byli ludzie i miejsca, czas na…
Dźwięki
Autor stworzył książkę pełną dźwięków. Dla mnie trochę ciężkich. Próbowałem słuchać. Nie mój klimat. Wyjątkiem są Stonowane dźwięki Laury. Napisałbym, że to fajny pomysł, ale to nic odkrywczego (bo to oczywiste!), więc o tym tylko tyle, że po raz drugi spotkałem się z tak pełną brzmienia książką. Pierwszy raz był to Wolfgang Schorlau „Błękitna lista”. Pod jej wpływem poznałem nieco jazzu. Niestety na muzyce się znam mniej niż na poezji. Więc trudno coś więcej o tym, wprzeciwieństwie do
Polityka
Zdecydowanie pewniejszy dla mnie grunt. W Lustrze jest ona, co nieco, obecna. Pozwala na zlokalizowanie i umiejscowienie akcji w czasie i rzeczywistości otaczającej bohaterów. Podobało mi się, że w Rzeszowie nad dachem bohaterów przeleciał transportowiec. Od znajomej z tych rejonów wiem, że tak wygląda ich codzienność. Tutaj dochodzimy do ciekawego wątku.Zastanawia mnie też, dlaczego to co spotkało Stana miało miejsce w dokładną rocznicę smoleńską? Gra ośmioma gwiazdami też coś sugeruje, ale czytamy to w kontekście społeczno-kulturowym, w którym znamy pewne klucze. Co będzie jak czytelnik ich nie będzie znał?Książka jest na tyle oryginalna, że szkoda ograniczyć jej odbiór do naszej czasoprzestrzeni. My, w Polsce w 2024 r. dobrze rozumiemy o co chodzi z ruską rakietą zgubioną przez rząd, przestawionymi, ale jednak „ośmioma gwiazdkami”. Możliwe – oby! – że już za 5 lat będzie to trochę niezrozumiałe. Źle się czyta książki, które wymagają znajomości kontekstu, by pewne sprawy zrozumieć. Czy za 10-20 lat będą te wydarzenia, idee, zrozumiałe dla czytelnika? Z mojego doświadczenia z podobnymproblemem w starszych książkach, wynika duża wątpliwości. Tak myślę, Stan ma swoje wyraziste przekonania polityczne (czyli nie uciekasz od polityki i tego by nadać bohaterom wyrazistość światopoglądową), aż dziwne, że z Laurą o tym nie rozmawia. To wzbogaciłoby książkę, mógłby np. wyjaśnić Laurze, że jego kuzyn ma trochę zryty beret i dlatego *** ***** powtarza jak mantrę. Laura by poprosiła: wyjaśnij o co właściwie chodzi z tym hasłem? Tutaj mogłaby porównać do duńskich realiów politycznych. Moim zdaniem powinna przynajmniej się zdziwić, mimo że pomieszkiwała w PL, to jednak była to specyficzna forma przywitania ze strony Piotra. Pomijam tutaj, że może to być irytujące dla PiS wyznawców, ich mam gdzieś.
Stopklatka i retrospektywne przerywniki Kocham za to Cusslera. Stosuje podobne intro do swoich książek. U autora to przerywnik, ale w podobnym stylu.
Brak czarnych charakterów To mi się rzuciło w oczy i to na plus. Mam wrażenie, że wielu autorów próbuje z braku inwencji wprowadzić na wczesnym etapie czarny charakter, by wywołać u czytelnika emocje i uczucia sympatii do głównych bohaterów. Tu tego nie ma i można skupić się rozwoju akcji. Pewnie jakiś demon jednak się pojawi. Bo musi (?)
Zabawa z czytelnikiem Ogólnie autor toczy momentami fajną zabawę z czytelnikiem, gdy daje mu więcej wiedzy niż w danej chwili posiada Stan. Niechybnie jednak wyrównuj u niego, nomen omen, stan posiadania wiedzy. Nie lubię, jak czytelnik wie więcej od bohaterów, ale ta zabawa mi się podobała. Przykładem jest przerywnik z Wikingami, gdzie autor serwuje sporowiedzy niedostępnej jeszcze Stanowi i spółce.
Intuicja to „odczuwanie zaburzeń czasoprzestrzeni”. Ja twierdzę inaczej – to podświadoma analiza rachunku prawdopodobieństwa pojawienia się jakiegoś zdarzenia na bazie posiadanej wiedzy, doświadczenia i obserwacji otoczenia.
Podsumowując – świetna książka!
Podkreślę na koniec – fantastycznie się bawiłem przy części 1 i już wciągnął mnie część 2, zaskakująca, bardziej dynamiczna i pełna zwrotów akcji…